Muśnięty autyzmem

spektrum autyzmu

[Automatyczny spis treści]

Olek ma 12 lat. Jest chłopcem nieco nieśmiałym lecz lubianym w klasie, czasem zawadiacko niezgrabny i rozbrajająco szczery. Jego fascynacje pociągami nikogo już nie dziwią – zarówno nauczyciele jak i uczniowie znają zainteresowania Olka; w szkole pojawia się też przestrzeń, aby o tym opowiedzieć np. podczas dni talentów.

Czasem Olek zapomina się i wpada w słowotok – nawija o tych swoich pociągach i nawija, nawet nie zwraca uwagi że przestaję go słuchać – mówi Adrian, kolega z klasy.

Lecz mamy już wypracowany system, po prostu mówię Olkowi „STOP” – na to się umówiliśmy. On się nie obraża i przestaje mówić, po prostu sam ma problem z tym, żeby przerwać – dodaje Adrian.

Właściwie… nigdy nie miał większych trudności; może poza pewnym przywiązaniem do schematów – wyjątkowo lubi porządek, regulamin dnia i denerwuje się, kiedy ktoś próbuje zaskoczyć go spontaniczną wycieczką. W grupie klasowej zawsze był takim „małym dorosłym” – używa barwnego języka, w sposób metaforyczny i obrazowy potrafi opisać różne zdarzenia. W kontaktach z nauczycielami wzbudza to zachwyt, jednak część jego rówieśników patrzy z lekkim zaskoczeniem.

Rodzice nie mieli żadnych podejrzeń w kierunku całościowych zaburzeń rozwoju, kiedy Olek był mały. Zdarzało się, że z trudem zasypiał lub przez wiele godzin potrafił bawić się autkami – uważali jednak, że ich syn po prostu jest spokojnym, introwertycznym człowiekiem – tak jak jego tata.

Siostra Olka – 9-cio letnia Hania, jest jego wyraźnym przeciwieństwem zarówno pod względem zainteresowań jak i temperamentu. Może dlatego specyficzne zachowania Olka nie rzucały się w oczy – zawsze, kiedy był gdzieś razem z siostrą, ratowała go z opresji albo załatwiała za niego wszystkie sprawy. Stanowili osobliwą lecz zgraną parę. Olek z niewinnym i rozbrajającym uśmiechem, spokojny i stonowany – szybko zdobywał sympatię dorosłych. Hania „Mała Mi” z iskierkami w oczach, głośna i dynamiczna, energii miała za dwójkę. Dlatego też rodzice bez obaw wysyłali ich razem na kolonie i obozy, pozostawiali dużo przestrzeni na wspólne zabawy i organizację czasu wolnego. Olek i Hania działali na siebie wzajemnie siłami napędowymi i hamującymi.

Trudności Olka zaczęły być bardziej widoczne po rozpoczęciu nauki w klasie V – zdecydowanie więcej materiału, chaos, przeciążenie poznawcze – powodowało, że nie odnajdywał się w szkolnej rzeczywistości, bardziej niż jego koledzy i koleżanki cierpiał z powodu zmian w planach, ilości sprawdzianów. Zawsze pracował nieco wolniej, ponieważ najpierw musiał dokładnie przygotować miejsce pracy, długopisy i ołówki, wszystkie kredki ułożyć w rzędzie, kolorami… Rodzice nie traktowali tych zachowań jako wyjątkowych trudności – raczej myśleli o swoim synu że jest osobliwy, nie zawsze rozumie dowcipy a przy tym… czasami brutalnie bezpośredni kiedy np. mówi swojej nauczycielce, że grubo wygląda w tej bluzce. Nie pomyśleli o zaburzeniach ze spektrum autyzmu, bo przecież Olek ma kolegów w szkole.

Mama Olka z pewnością nie wpadłaby na obserwację i diagnozę syna, gdyby nie zaprzyjaźniona mama chłopca z przeciwnej klasy.

Olek też ma ZA? To widać, że chłopcy się doskonale rozumieją! – skomentowała znajoma, kiedy chłopcy byli odbierani z wspólnego obozu. Od słowa do słowa okazało się, że Krystian też ma swoje rytuały, zamiłowanie do porządku, specyficzną gestykulację i wrażliwość sensoryczną – kiedy był mały, nieustannie chodził na palcach, nie lubił też skarpetek – potrafił ubrać zimowe buty na gołą stopę. Olka od zawsze drażniły metki – wszystkie musiał wycinać. Wybredność w jedzeniu zlała się w logiczną całość kiedy mama zauważyła, że Olek po prostu nie lubi zielonych warzyw…

Mama postanowiła skonsultować się z psychologiem szkolnym – i tutaj zaczął się długi proces konsultacji, obserwacji i diagnozy jej syna, aż wreszcie poznała odpowiedź – Zespół Aspergera.

Pani syn nie ma pełnych zachowań specyficznych dla spektrum, on jest jakby „muśnięty” autyzmem – usłyszała od lekarza psychiatry, który postawił ostateczną diagnozę.

Co to oznacza? Że Olek posiada swój specyficzny zestaw cech, funkcjonuje nieco odmiennie, mniej elastycznie w stosunku do rówieśników. Woli bawić się sam, a po kilku godzinach przebywania w zatłoczonych i głośnych miejscach najchętniej zamyka się w swoim pokoju, konstruując kolejne maszyny. Czy Olek jest chory? Nie – ponieważ spektrum to nie choroba.

„To trochę tak, jakby większość ludzi miała Windows’a, a ja mam Linuxa proszę Pani” – skomentował kiedyś jeden z nastoletnich pacjentów w spektrum.

Według mnie terapia i praca z dziećmi z ZA nie polega na tym, że mają dostosować się do większości – neurotypowych. Pomagajmy im zrozumieć ten drugi system aby mogli w nim funkcjonować ale tak, aby nie zatracili przy tym siebie – ponieważ spektrum będzie już z nimi na zawsze.

 

*historia Olka oczywiście stanowi przykładową sytuację, przedstawiającą tylko kilka wybranych aspektów życia nastolatka z ZA.

Co jeszcze chciałbyś przeczytać?

NeuroHejt – konferencja na temat przemocy rówieśniczej – 10 maja

Jak pomóc dziecku w codziennych wyzwaniach? Cykl webinarów z ekspertami

Neuroróżnorodni – ósma edycja konferencji już w kwietniu!

Donec ultrices arcu nec odio
tincidunt, vel pharetra metus rhoncus

Ut condimentum imperdiet pulvinar. Praesent sodales ut nibh vitae gravida. Nulla viverra, mi in ornare commodo, neque nibh sodales eros, quis mollis elit lacus ut ex. Proin tortor libero, rhoncus sit amet lectus et, mattis elementum nibh.

[Miejsce na formularz]